Stefania Grześkowiak image

Stefania Grześkowiak

ur. 01 września 1939
 
 
 
Szkoła Podstawowa im. Powstańców Wielkopolskich w Konojadzie
Zdjęcie1

Zdjęcie2

Zdjęcie3

Zdjęcie4

Zdjęcie5

Zdjęcie6

Zdjęcie7

Zdjęcie8

Zdjęcie9

Zdjęcie10

Zdjęcie11

Zdjęcie12

Zdjęcie13

Zdjęcie14

Zdjęcie15

Zdjęcie16

Zdjęcie17

Zdjęcie18

Opowieść o Majdanku
Powrót z wygnania
Rozmowa ze St. Grześkowiak
Wysiedlenie
Zdjęć: 18
Filmów: 3
Dokumentów: 1

Pochodzenie

Urodziła się 1 września 1939 roku w Konojadzie w rodzinie chłopskiej. Jej rodzice byli właścicielami jedenastohektarowego gospodarstwa rolnego na terenie wsi Konojad. Ojciec był sołtysem wsi Konojad, znał język niemiecki.

Dzieciństwo

Rodzice zatrudniali parobka, ponieważ ojciec był chorowity. Pod koniec 1940 roku cała rodzina została wysiedlona przez Niemców. W nocy do rodzinnego domu wpadła niemiecka żandarmeria. Na spakowanie dobytku rodzice dostali tak mało czasu, że zabrali tylko to, co mieli pod ręką. Musieli zostawić cały dobytek, inwentarz, krowy i konie. Cała siedmioosobowa rodzina została zapędzona na podwórze folwarku, gdzie wraz z innymi rodzinami czekali na transport na stację kolejową w Kościanie. Na stacji czekały wagony bydlęce, do których wszystkich załadowano i przewieziono do obozu w mieście Łodzi.

Tam w nocy wszystkich wyładowano z pociągu. Niemcy krzycząc i bijąc wszystkich ustawili w kolumnę, która miała przemaszerować do hal po fabryce włókienniczej. W trakcie tego ogólnego rozgardiaszu ludzie gubili swoje bagaże, a także dość często zdarzało się, że gubili kontakt ze swoimi najbliższymi. W halach tych przebywali przez blisko miesiąc. W tym czasie Niemcy przeprowadzali rewizje zabierając Polakom wszystkie pieniądze i kosztowności. Ojciec p. Stefanii ukrył część pieniędzy w jej brudnej pieluszce, przechowywanej przez babcię, ale Niemcy wykryli podstęp i pieniądze zabrali, a babcia została tak pobita, że ledwo uszła z życiem. Ojcu w związku z tym, że znał język niemiecki zaproponowano, by wyjechał do Niemiec, ale ten nie zgodził się opuścić rodziny.W trakcie pobytu w Łodzi, który trwał około miesiąca, wiele dzieci chorowało i umierało. Wyżywieniem była zupa gotowana na kaszy bez jakiegokolwiek dodatku. Warunki sanitarne były straszne, nie było dostępu do bieżącej wody.

Następnie cała rodzina została zapakowana ponownie do bydlęcych wagonów i wywieziona do Chełma, skąd przewieziono ją furmankami do Antonina Starego. Rodzina dostała tam dom składający się z jednej izby, kryty słomianą strzechą. W izbie mieściły się dwa łóżka, stół i dwa krzesła. No obejście składała obora i stodoła, też kryte strzechą. W obejściu ojciec odnalazł krowę i konia.Stan strzech na budynkach był fatalny, gdy padał deszcz to woda lała się do środka.W tydzień po przyjeździe zmarła babcia, która była bardzo wyczerpana podróżą, a w szczególności pobiciem podczas pobytu w Łodzi. Została pochowana na cmentarzu w Firleju.

Nadeszła zima, którą udało się przetrwać tylko dzięki ojcu rodziny, który zapewnił wszystkim wyżywienie. Na wiosnę zaczął uprawiać ziemię, którą otrzymał, ale większych zysków z tego powodu nie miał, ponieważ musiał odstawiać kontyngent dla Niemców.Na domiar złego w okolicy pojawiła się banda złożona z Ukraińców, która atakowała Polaków mordując i rabując. Banda ta zniszczyła zabudowania rodziny Ratajczaków pochodzących także z Wielkopolski, mordując przy tym ojca i 5 – letniego syna. Matka wraz z córką tylko dzięki desperackiej ucieczce ocaliły życie.

Pewnego dnia Niemcy pod pretekstem poszukiwania partyzantów zgromadzili wszystkich mężczyzn na głównym placu wsi. Wybrano spośród nich 25, w tym ojca Stefani. Wybranych wywieziono do obozu w Majdanku, skąd powrócił dopiero po wyzwoleniu Majdanka przez Rosjan. Do tego czasu cała rodzina musiała utrzymywać i gospodarzyć się sama. Był to bardzo ciężki okres dla całej rodziny.Po powrocie ojca z Majdanku, też nie było łatwo. Rosjanie stacjonowali we wsi, zabierali pożywienie, rozjeżdżali czołgami pola uprawne, wycięli las, z którego brano chrust na opał.

Wiosną 1945 roku cała rodzina dotarła na stację kolejową w Dęblinie, skąd po kilku dniach koczowania udało się wyruszyć w bydlęcych wagonach z powrotem do Wielkopolski. Podróż trwała tydzień, ale skończyła się w rodzinnym domu, w Konojadzie. (Na podstawie wspomnień starszej siostry Zuzanny opublikowanych w Wysiedlenia niemieckie 1939-1945. Losy mieszkańców powiatu Nowy....)

Edukacja (lub "młodość")

Po powrocie do Konojadu, rodzina musiała przystąpić do odbudowy zrujnowanego gospodarstwa. Stefania zaczęła uczęszczać do miejscowej szkoły. Po ukończeniu której pozostała na rodzinnym gospodarstwie.

Etapy działalności

Mając 23 lata wzięła ślub z Józefem Grześkowiakiem 27 lutego 1962 roku.

Stefania ma pięcioro dzieci: Stanisława, Annę, Romana, Agnieszkę, Danutę.

Znaczenie postaci ...

Historia życia Stefanii jest symboliczna. Urodziła się w dniu wybuchu II wojny światowej, całe swoje dzieciństwo spędziła podobnie jak tysiące wielkopolan na wygnaniu w bardzo prymitywnych warunkach. Była jedną z niewinnych ofiar wojny, mimo tego po latach założyła rodzinę. Wychowała swoje dzieci na dobrych ludzi a dla swoich wnuków jest największym autorytetem. To przykład, że mimo tragicznego dzieciństwa i życia w trudnych czasach można zostać przykładem i wzorcem dla współczesnego pokolenia.

Autorzy

Biogram przygotował zespół uczniowski.
Szkoła Podstawowa im. Powstańców Wielkopolskich w Konojadzie
Gmina Kamieniec, powiat grodziski

Kalendarium:

  • 1939 ― Narodziny bohatera
  • 1962 ― Ślub bohatera

Zobacz też:

  • > II wojna światowa...
  • > Miejsce narodzin ...