Mirosław Benedykt Mikietyński image

Mirosław Benedykt Mikietyński

ur. 20 lutego 1957
 
 
„Musisz żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie”
Szkoła Podstawowa w Okonku
Cała Polska czyta dzieciom

Drużyna ratowników

Dyrektor szpitala

Grupa projektowa z krewnymi p. Mirosława Mikietyńskiego

Honorowy Obywatel Koszalina

Mapa - Okonek

Maturzysta

Mirosław Mikietyński

Na Górze Chełmskiej

Na korcie

Pan prezydent

Prezydent Koszalina

Prezydent Mikietyński

Prezydent Mikietyński

Ratusz

Szpital w Koszalinie

U dziadków

Urszula Mikietyńska z pacjentami

Z kuzynami

Z rodziną - odbiór nagrody

Dekalog i polityka
Zdjęć: 20
Dokumentów: 1

Pochodzenie

Mirosław Benedykt Mikietyński urodził się 20.02.1957r. w Okonku.

Rodzice - Benedykt i Danuta Mikietyńska (z d. Piotrowska) nadal mieszkają w Okonku. Ma młodszego brata - Dariusza.

Dzieciństwo i młodość

Kiedyś zapytany przez dziennikarza, czy często odwiedza Okonek, powiedział: "Odwiedzam rodziców, tak często, jak mogę. To super miejsce na dzieciństwo. Wychowałem się w otoczeniu siedmiu kuzynów – Mikietyńskich. Świat należał do nas. Do dziś mieszka tam duża część mojej rodziny". I rzeczywiście tak jest. Do dziś wspominają wspólne dziecięce zabawy w rodzinnym domu dziadków przy ulicy Kowalskiej. Mimo, że był bardzo zdolny i tak bardzo poważnie patrzył w przyszłość (zawsze mówił, że będzie fizykiem jądrowym), nigdy nie wyłamywał się z zabaw i psot, a bardzo często sam je inicjował.

W czasie wakacji bardzo często wyprawiali się nad okoneckie jezioro, aby tam doskonalić techniki pływackie. Pewnie też dlatego jeszcze w szkole podstawowej zrobił razem z kuzynami podstawowy kurs ratowników i wspólnie brali udział w różnych zawodach drużyn ratowniczych.

W liceum kiedy stanął przed wyborem kierunku studiów zastanawiał się pomiędzy chemią, a medycyną. Ostatecznie wybór padł na medycynę.

Edukacja

1964-1972 Szkoła Podstawowa w Okonku

1972-1976 I Liceum Ogólnokształcące im. ks. Elżbiety w Szczecinku

1976-1982 Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie

Etapy działalności

Lekarz (primum non nocere)

Po ukończeniu studiów medycznych pracował w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, Powszechnym Zakładzie Ubezpieczeń, Zespole Opieki Zdrowotnej w Białogardzie, Pogotowiu Ratunkowym w Koszalinie oraz w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich.

W latach 1982–1991 był lekarzem oddziału chirurgii dziecięcej Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. To właśnie praktyka lekarska, nauczyła go wielkiej pokory i uświadomiła jak cenną umiejętnością jest uważne słuchanie drugiego człowieka. Wg M. Mikietyńskiego najważniejsze w byciu lekarzem to:"rozumieć pacjenta i jego potrzeby". O tym, dlaczego wybrał chirurgię dziecięcą powiedział: "Wybór specjalizacji był dość oczywisty. Chciałem pracować z dziećmi a ze względu na mój charakter pediatria odpadała, pozostała chirurgia dziecięca".

Dyrektor szpitala

Od 1991 do 2002 r. pełnił funkcję dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. W tym czasie gruntownie zmodernizował jego funkcjonowanie, poprawiając m.in. standard opieki medycznej pacjentów. Wyrazem takich działań było wprowadzenie w placówce systemu jakości ISO, a ich efektem liczne nagrody i wyróżnienia przyznane zarówno szpitalowi, jak i jego dyrektorowi. Wśród nich był tytuł „Menedżera Roku w Służbie Zdrowia” przyznany p. Mikietyńskiemu w 2000 r. oraz jego udział w pracach Sejmowej Podkomisji Zdrowia, która zajmowała się nowelizacją ustawy o zakładach opieki zdrowotnej.

Najważniejsze osiągnięcie dyrektora M. Mikietyńskiego: "Tych osiągnięć było wiele ale największe to pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie w zarządzaniu szpitalami i 25 miejsce w Polsce w rankingu gazety Rzeczpospolita".

Prezydent Koszalina

27 października 2002r. zasiadł w fotelu prezydenta Koszalina. Pokonał swoich czterech rywali już w pierwszej turze głosowania, zdobywając ponad 50% głosów. W następnych wyborach 12 listopada 2006 został ponownie wybrany prezydentem Koszalina z jeszcze większą przewagą - ponad 61% głosów.

Dla Mikietyńskiego Koszalin stał się jego miejscem na ziemi. Jego zdaniem tylko aktywna współpraca władz samorządowych z obywatelami (szczególnie z organizacjami, stowaszyrzeniami i związkami) przyczynia się do wielokierunkowego rozwoju. Jako prezydent wielką wagę przywiązywał do bezpośrednich kontaktów z mieszkańcami. Raz w tygodniu - jego gabinet stawał się miejscem, do którego mógł przyjść każdy, aby porozmawiać z prezydentem o problemach lokalnych. Źródłem wiedzy były także multimedia - czat, z prezydentem, e-maile czy rozmowy telefoniczne, a także kontakt za pośrednictwem strony internetowej. "Dzięki temu mogę żyć rytmem miasta, lepiej zrozumieć jego potrzeby, a kiedy zaistnieje taka konieczność, osobiście wyjaśniać meandry działań samorządu".

Poziom sympatii dla prezydenta, a także akceptacja dla jego przedsięwzięć i planów samorządowych nie dziwi, biorąc pod uwagę zmiany, jakie zaszły w mieście w ciągu kilku ostatnich lat. Koszalin zwiększył zakres inwestycji, wybudowano ponad 550 mieszkań socjalnych i komunalnych. Obecnie miasto jest jednym z niewielu, gdzie znaczna część, bo ponad 60 proc. jego powierzchni, objęta jest aktualnymi planami zagospodarowania przestrzennego. Granice Koszalina objęły dwa nowe sołectwa: Jamno i Łabusz, które przybliżyły miasto do morza wzdłuż tzw. Osi Bałtyckiej. W opinii prezydenta poszerzenie granic miasta znacząco wpłynie na jego rozwój turystyczny.

Według prezydenta umiejętność słuchania drugiego człowieka, ale też korzystania z jego wiedzy i doświadczeń jest kluczowa do wykonywania zadań samorządowych. Dlatego powołał w Koszalinie społeczne rady pomocnicze do spraw gospodarki, kultury i sportu, których opinii sam często zasięgał. Zawsze wspierał inicjatywy i przedsięwzięcia, które integrowały mieszkańców Koszalina. Przekonany jest o tym, że zgrana społeczność lokalna może odnosić sukcesy na większą skalę aniżeli ta, w której istnieją silne podziały.

Ważnym wydarzeniem była wizyta w Koszalinie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w maju 2009r. Jak go zapamiętał Mirosław Mikietyński - "Ciepły, mądry, trochę niezorganizowany, oddany Polsce".

Co było największym osiągnięciem prezydenta Mikietyńskiego? "Tych ważnych zdarzeń było tak wiele, że trudno wybrać te najważniejsze ale spróbuję. Pierwsze to połączenie Koszalina z morzem, drugie to utworzenie specjalnej strefy ekonomicznej".

Czy nigdy nie żałował, że został prezydentem? - "Nigdy niczego nie żałowałem, a szczególnie tej decyzji, to był wielki przywilej, który mnie spotkał w życiu".

7 czerwca 2010r. prezydent Mirosław Mikietyński zapowiedział, że rezygnuje z powierzonych mu obowiazków (urlop i zwolnienie lekarskie) ze względu na pogarszający się stan zdrowia, powierzając je swojemu zastępcy.

Honorowy Obywatel Koszalina

29 października 2009 r. radni Rady Miejskiej w Koszalinie przegłosowali uchwałę w sprawie nadania prezydentowi Mirosławowi Mikietyńskiemu tytułu Honorowego Obywatela Koszalina. Po roku 1989 tytuł ten otrzymali tylko: ks. bp Ignacy Jeż (1994), polarnik – Marek Kamiński (1996) i papież Jan Paweł II (2004).

Kiedy radni przyznali prezydentowi ten zaszczytny tytuł powiedział: "Nie będę ukrywał, że nie jestem wzruszony, bo jestem. To dla mnie najwyższy zaszczyt, swego rodzaju łaska, wszak nie każdy ma szansę, by spotkać się ze swoim przeznaczeniem. Do Koszalina przybyłem mając 25 lat, chciałem być lekarzem, spełnić się jako chirurg dziecięcy. Po 27 latach stwierdzam, że nie chirurgia, a miasto Koszalin i jego mieszkańcy stali się obiektem mojego samozrealizowania. To jest ta łaska, za którą chciałbym podziękować."

Wręczenie tytułu odbyło się w Centrum Kultury 105 podczas koncertu muzyki poważnej "Koszalinianie swojemu prezydentowi". Jak podkreślił inicjator imprezy, Bogdan Gutkowski potrzebne pieniądze na organizację koncertu sfinansowały miejscowe firmy - zebrano je w dwie godziny: "Ludzie sami dzwonili, że chcą się dołożyć".

"To, co robię, robię z pasją. To może mankament, bo wszyscy, którzy ze mną pracowali, musieli nadążać. A wierzcie mi, kiedy byłem w lepszej kondycji, niełatwo było za mną nadążyć". Tak mówił prezydent Mirosław Mikietyński podczas uroczystości wręczenia mu tytułu Honorowego Obywatela Koszalina. W sali koszalińskiego CK 105 goście zgotowali prezydentowi owację na stojąco. Wzruszony Mikietyński poprosił, by tytuł odebrała z nim na scenie rodzina - żona Urszula i synowie Grzegorz i Michał - jak się wyraził, "ofiary" jego publicznej działalności". Po koncercie filharmoników koszalińskich pod dyrekcją Macieja Niesiołowskiego, z udziałem solistki Anity Maszczyk, prezydent Koszalina zbierał osobiste gratulacje. Były emocje, słowa otuchy.

Inne osiągnięcia, odznaczenia

Wykładowca Akademii Ekonomicznej w Poznaniu

Doktorant Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Warszawie

Prezes Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Pomerania

Prezes Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Pomorza Środkowego

Prezydent Euroregionu w pierwszej kadencji, potem prezes.

Odznaczony Krzyżem Kawalerskim (2009) i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2011)

Prywatnie

Rodzina

Żona - Urszula ( z d. Jancewicz) lekarz pediatra, diabetolog

Poznali się w Okonku (mając po sześć lat) na magicznych roratach księdza Lisa (o godz. 6 rano) z lampionami i  serduszkami, na których pisało się zobowiązania. Po drugiej klasie szkoły podstawowej p. Urszula wyprowadziła się do Szczecinka i spotkali się ponownie w liceum, w jednej klasie o profilu matematyczno-fizycznym. Pod koniec szkoły (już jako para) wybrali te same studia w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Pobrali się 5 września 1981r. w Okonku.

Synowie: Grzegorz - prawnik (mieszka i pracuje w Warszawie) i Michał - kończy stomatologię w Gdańsku.(Imiona synom wybierali wspólnie).

Pierwszy samochód: "duży Fiat"

Ważni nauczyciele: "W szkole podstawowej pani Lidia Sameć (chemia), Jadwiga Fenske (fizyka), Janina Południak (matematyka), pan Józef Cudzik nauczył mnie grać w piłkę ręczną".

Zwierzę domowe: kotka Wenus

Recepta na szczęście: "Nie istnieje taka recepta"

Ulubione święto: "Boże Narodzenie, bo chyba jest najbardziej rodzinne i barwne".

Mirosław Mikietyński zawsze miał świadomość, że liczne obowiązki i czasochłonne zadania, to chleb powszedni w życiu każdego lekarza, tym bardziej dyrektora czy wreszcie samorządowca, który chce sumiennie realizować swoją misję. Kiedyś powiedział: "Zdaję sobie sprawę, że moja działalność samorządowca odbija się na mojej rodzinie. Wiem też, że bez jej wsparcia osiągnięcie czegokolwiek byłoby niemożliwe. Wielkim szacunkiem darzę moich bliskich za ich cierpliwość. Za to, że rozumieją moją potrzebę działania na rzecz obywateli mojego miasta, zdawałoby się obcych, a jakże bliskich mi ludzi". Prezydent wyznał, że w wolnych chwilach po prostu cieszy się przebywaniem ze swoimi najbliższymi. Zapytany o to jakim był synem, a jakim ojcem odpowiedział: "Synem byłem raczej grzecznym, ciekawym świata, jako ojciec miałem niestety za mało czasu dla swoich synów".

Autorytety

Jedną z najważniejszych postaci, którą spotkał na swojej drodze, i która odegrała w jego życiu bardzo ważną rolę był papież Jan Paweł II. Wśród autorytetów, które go ukształtowały wymienił księdza prałata Jana Lisa, pana Józefa Cudzika, rodziców, profesora Stanisława Woyke, teścia Alfonsa Jancewicza, Dr Janusza Ignatowskiego i  Dr Romanę Smaczyńską.

Inni o Panu Prezydencie

Ks. Kardynał Kazimierz Nycz przez kilka lat z racji pełnionej funkcji (Ordynariusz Diecezji Koszalińsko - Kołobrzeskiej) współpracował z prezydentem Koszalina Mirosławem Mikietyńskim. W taki sposób opisuje relacje i osobowość pana Mikietyńskiego.

"Otrzymałem nominację do Koszalina w 2004 roku i od momentu ingresu w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej spotkałem się z ówczesnym prezydentem Mirosławem Mikietyńskim. Dość szybko dowiedziałem się, że to prezydent niedawno wybrany, pierwszy prezydent wybrany z opcji ponadpartyjnych. Dowiedziałem się też, że był przez kilka lat dyrektorem tamtejszego szpitala, stąd był postacią bardzo znaną. Mogę tylko bardzo pozytywnie wspominać ten czas, zarówno współpracy między diecezją koszalińską a samorządem Koszalina, jak również między mną a Panem Prezydentem. Z czasem spotykaliśmy się już bardziej na płaszczyźnie przyjacielskiej. Mogę powiedzieć, że nasze kontakty nabrały ostatecznie charakteru bardzo przyjacielskich i ciepłych relacji. Bardzo ważne było to, że zaraz na początku mojego pobytu w Koszalinie, w grudniu 2004 roku pojechaliśmy wspólnie z Panem Mikietyńskim i samorządowcami do Watykanu, do Ojca Świętego, aby wręczyć mu Honorowe Obywatelstwo Koszalina. Ten pobyt, wielokrotne spotkania z Papieżem, rozmowy między nami bardzo nas do siebie zbliżyły. Współpraca z Panem prezydentem, czy to dotyczyło katechezy w szkołach, czy też wydarzeń kulturalnych, czy też spraw związanych z katedrą koszalińską zawsze układała się, przy zachowaniu oczywiście autonomii między diecezją a samorządem, bardzo dobrze. Kiedy (później) przyjeżdżał do Warszawy w sprawach służbowych zawsze starał się mnie odwiedzić.Byłem też świadkiem początku tej strasznej choroby, która go dotknęła.Myślę, że pogodzenie się z tą sytuacją byłoby dla każdego bardzo trudne. Dla mnie też nie byłoby to łatwe. Jednak nigdy z powodu choroby nie spotkałem się z jego narzekaniem na to, co się stało i co się tak szybko pogłębiało. Myślę, że na płaszczyźnie religijnej Mirosław Mikietyński odbył ogromną drogę w kierunku zaufania Panu Bogu. Podziwiam go, że potrafi w ten sposób tę ciężką chorobę znosić. Tyle lat już się z nią zmaga".

Podczas wręczenia tytułu Honorowego Obywatela Koszalina mogliśmy o nim usłyszeć:

Jan Kuriata: "Z trudem ukrywam wruszenie. Do ziemi koszalińskiej razem trafiliśmy z jednej ziemi okoneckiej. Całe budowanie naszej małej ojczyzny stało się Twoją pasją i wyzwaniem, do których podszedłeś z zaangażowaniem. Istotą są podwaliny, na które składają się nasze małe ojczyzny, z których przecież zbudowana jest cała Polska. To właśnie im poświęcamy to, co mamy najlepszego, w tej orkiestrze każdy gra swoją partię. Nieskromnie dodam, że ciągle uważam się za jej członka. Gratuluję i wszystkiego najlepszego".

Czesław Ignaszewski: "Tylko ten, co jest głuchy, albo ślepy nie widzi zmian, jakie się ostatnio dokonały w Koszalinie. Mieszkam tutaj od 58 lat i mogę stwierdzić, że nie było jeszcze takiego prezydenta, który by podniósł nasze miasto do takiej rangi. Wierzę, że będzie pan kontynuował rozwój naszej małej ojczyzny".

Tomasz Czuczak:"Prezydent jest osobą bardzo aktywną, pracowitą i otwartą zarówno na ludzi, jak i na nowe wyzwania".

Piotr Kroll: "Ta miła i podniosła chwila Ci się należała, wiele zdziałałeś i wiele jeszcze dokonasz."Sternika ocenisz w burzy, a żołnierza w boju"- pisał Seneka. Twój styl rozwiązywania problemów jest dla nas wzorem. Bóg nie opuszcza tych, których wybrał".

Władysław Grzesik: "Mirosław Mikietyński prospołeczną postawą i konkretnymi działaniami udowadnia, że jest politykiem odpowiedzialnym, konsekwentnym i bardzo pracowitym. Do tego łatwo nawiązuje kontakty i odnajduje wspólny język z innymi samorządowcami oraz z obywatelami naszego miasta".

Również mieszkający w Okonku krewni mają o swoim bratanku, kuzynie, wujku najlepsze zdanie. "Takim, jakim był chłopakiem, takim został jako dorosły. Był bardzo zdolny, szczególnie z przedmiotów ścisłych, często pomagał kuzynostwu w trudniejszych przedmiotach, lubił jazz (zresztą do dzisiaj mu to zostało). Człowiek z ogromną klasą, szczerze pomocny".

Choroba

W 2008 roku prezydent ujawnił, że cierpi na stwardnienie boczne zanikowe (ALS). Najprościej i najdokładniej scharakteryzował ją Szymon Hołownia po spotkaniu z panem Prezydentem: "Ta nieuleczalna choroba najpierw atakuje mięśnie odpowiedzialne za poruszanie się, następnie człowiek przestaje mówić, a na końcu oddychać – wszystko przy zachowanej świadomości. ALS to ekskluzywna przypadłość, choruje na nią mniej więcej jeden na sto tysięcy ludzi, u każdego z nich ma inną dynamikę. Jednych zabija w dwa, trzy lata, inni – jak profesor Stephen Hawking – męczą się nawet 40 lat. Jej okrucieństwo polega na tym, że miesiąc po miesiącu odcina chorym jakiś fragment normalności, spycha ich w niepełnosprawność, często zamyka w domach, gdzie drżą o to, czy za pół roku będą jeszcze w stanie samodzielnie jeść, dbać o czystość."

Bardzo szczerą rozmowę zarejestrowały kamery w 2010 roku w programie Szymona Hołowni "Ludzie na walizkach".

Dziś pan Mirosław Mikietyński porozumiewa się ze światem za pomocą oczu - zatrzymując wzrok na poszczególnych literach tworzy wyrazy, zdania, które komputer zamienia w dźwięki... Na nasze pytania odpowiadał przez e-maile.

Znaczenie postaci

"Polityka jest wielka, ale politycy bywają mali. Nie czynię tymi słowami żadnego odkrycia. Historia oceni ich i nasze czasy, choć zapewne ostaną się tylko ci wielcy. Pokrzepiająca jest jednak świadomość, że historię naszego świata przemieniło niemowlę, choć wydawała się leżeć w rękach Heroda, Cezara czy Piłata. I to jest źródło w pełni uzasadnionego optymizmu". Dekalog i polityka M. Mikietyński

Mirosław Mikietyński – chirurg, dyrektor czy prezydent – w której z tych ról czuł się najbardziej „na swoim miejscu”? Na to pytanie pan Prezydent także udzielił nam odpowiedzi, ale mamy nadzieję, że każdy, kto poznał jego życie potrafi odpowiedzieć na nie sam...

Autorzy

Biogram przygotował zespół uczniowski.
Szkoła Podstawowa w Okonku
Gmina Okonek, powiat złotowski

Kalendarium:

  • 1964 ― Szkoła Podstawowa w O...
  • 1957 ― Narodziny bohatera

Cytaty:

  • „Nigdy niczego nie żało...”
  • „Polityka jest wielka, ...”
  • „Ta nieuleczalna chorob...”
  • „rozumieć pacjenta i je...”
  • „Byłem też świadkiem po...”
  • „Mirosław Mikietyński p...”
  • „Mogę tylko bardzo pozy...”
  • „Prezydent jest osobą b...”
  • „Ta miła i podniosła ch...”
  • „Tylko ten, co jest głu...”
  • „Z trudem ukrywam wrusz...”

Zobacz też: