Marianna Milettich image

Marianna Milettich

ur. 06 grudnia 1915
zm. 10 stycznia 1997
 
„Mam tylko milion, jak z tego wyżyć?"”
Szkoła Podstawowa im. Mariana Falskiego w Kraszewicach
Agronomówka

Akt małżeństwa rodziców Marianny Miletich

Autobus szkolny

Budynek w Kaliszu, w którym mieszkała Marianna Miletich

Budynek w Kraszewicach, w którym mieszkała Marianna Miletich

Budynek w Kraszewicach, w którym mieszkała Marianna Miletich

Budynek w Kraszewicach, w którym mieszkała Marianna Miletich (piętro)

Chyra Regina - córka Marianny Miletich

Chyra Regina - córka Marianny Miletich

Chyra Regina - córka Marianny Miletich

Chyra Regina - wpis do Księgi Zgonów

Gimnazjum im. Polskich Olimpijczyków w Kraszewicach

Kartka świąteczna Marianny Miletich wysłana do kuzynki Eleonory Golanowskiej

List Marianny Miletich do kuzynki Eleonory Golanowskiej

List Marianny Miletich do kuzynki Eleonory Golanowskiej

List Marianny Miletich do kuzynki Eleonory Golanowskiej

Mapa powiatu ostrzeszowskiego

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna

Miletich Marianna (pierwsza z prawej)

Miletich Marianna - Paryż

Miletich Marianna - akt chrztu

Miletich Marianna - akt zgonu

Miletich Marianna - dom rodzinny

Miletich Marianna - grób

Miletich Marianna - grób

Miletich Marianna - wpis do Księgi Zgonów

Miletich Marianna z córką Reginą Chyrą

Oddanie do eksploatacji drogi przy ul. Zacisze w Kraszewicach

Oddanie do użytku odcinka drogi gminnej

Pełnowymiarowa hala sportowa

Strażacki wóz bojowy marki "Mercedes"

Tablica na budynku gimnazjum

Wejście do mieszkania pani Miletich

Wywiad z prezesem stowarzyszenia
Zdjęć: 43
Filmów: 1

Pochodzenie

"Amerykanka" - tak w Kraszewicach nazywano Miletich Mariannę, a właściwie Marcjannę, bo takie imię otrzymała na chrzcie. Przyszła na świat 6 grudnia 1915 roku w biednej, wielodzietnej rodzinie Jana Pisuli (ojciec: Michał Pisula, matka: Katarzyna Sieradzka) i Konstancji z domu Garsztka (ojciec: Stanisław Garsztka, matka: Katarzyna Krawczyk), we wsi Jajaki, w gminie Kraszewice, w powiecie ostrzeszowskim. 12 grudnia 1915 roku ksiądz proboszcz Władysław Gumiński odnotował w parafialnych księgach "Gospodarz zamieszkały w Kraszewicach Jan Pisula lat 47 mający, w obecności dwóch świadków okazał Nam dziecię płci żeńskiej urodzone w Kraszewicach dnia szóstego grudnia tegoż roku o godzinie siódmej rano z jego małżonki Konstancji Garsztki lat 43 liczącej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym odbytym w dniu dzisiejszym nadane zostało imię Marcjanna a rodzicami chrzestnymi byli Michał Ludwiczak i Katarzyna Garsztka. Akt ten stawającemu i świadkom przeczytany przez Nas podpisany został gdyż stawający i świadkowie pisać nie umieją". Rodzice Marianny Miletich wstąpili w związek małżeński 28 lutego 1895 roku o godzinie pierwszej w południe, w kościele parafii rzymsko-katolickiej w Kraszewicach. Ojciec - Jan Pisula miał w dniu ślubu 26 lat, a matka Konstancja Garsztka 22 lata. Ślubu udzielał ówczesny proboszcz parafii Kraszewice (w dekanacie wieluńskim, oficjalacie kaliskim) Piotr Gutman. Marianna Miletich miała pięcioro rodzeństwa - cztery siostry: Józefę, Stanisławę, Władysławę i Mariannę oraz brata Stanisława. Rodzinę porozrzucało po świecie za chlebem. Wszyscy już zmarli.

Dzieciństwo

O dzieciństwie Marianny Milettich wiadomo niewiele. Jako dziecko pasała gęsi i krowy. Do szkoły chodziła tylko w zimie.

Francja

W 1931 roku, w wieku 16 lat wyjechała za chlebem za granicę. Opuszczała dom rodzinny w jednej sukience i z małym tobołkiem w ręku. Najpierw mieszkała we Francji. Pracowała w gospodarstwie. Cały dzień doiła krowy. Pracowała tak ciężko, że wieczorem nie mogła ruszać rękoma. We Francji poznała Polaka spod Częstochowy o nazwisku Chyra, wyszła za niego za mąż. W wieku 20 lat, 26 października 1935 roku w mieście Amiens urodziła swe jedyne dziecko, upośledzoną umysłowo córkę – Reginę. W 1936 roku pani Marianna przeniosła się do Paryża, a w czasie wojny zamieszkała we wsi nad kanałem La Manche. Mąż pił i bił ją, znęcał się nad niepełnosprawną córką. Chcąc być blisko leżącej w szpitalu córki, podjęła się w nim pracy sprzątaczki.

Australia

Zaraz po wojnie rozwiodła się z mężem. Wyjechała do Australii, bo słyszała, że można tam zarobić pieniądze. Ale wytrzymała tylko pół roku. Nie odpowiadał jej klimat i ludzie.

Francja

Wróciła do Francji, wyszła ponownie za mąż. Drugi mąż – Miletich pochodził z Jugosławii. Był krawcem, nauczył ją szyć.

Kanada

We trójkę z Reginą przenieśli się do Kanady. Pani Marianna rano pracowała w fabryce przy produkcji porcelanowych talerzy, a wieczorem przy maszynie do szycia.

Stany Zjednoczone Ameryki

Potem wyjechali do Stanów Zjednoczonych, najpierw do Nowego Jorku, a następnie do Chicago. Pracowita Marianna zatrudniła się jako szwaczka w firmie krawieckiej i sprzątała w domach. Handlowała także nieruchomościami. Kupowała zrujnowane domy i sama popołudniami je remontowała, a potem sprzedawała z zyskiem. Fachowców wzywała dopiero w ostateczności, gdy nie mogła sobie poradzić. Pierwszy budynek kupiła za pieniądze z pożyczki bankowej. Na handlu nieruchomościami dorobiła się fortuny. Jednak ciężka praca rujnowała powoli jej zdrowie. Żyła właściwie na kredyt. Lekarz w Stanach, który wstawiał jej bajpasy powiedział, że z tak chorym sercem wytrzyma najwyżej 5-10 lat. Miała nadzieję, że zdąży należycie zabezpieczyć ułomną córkę. Wkrótce drugi mąż pani Marianny zginął w wypadku samochodowym. Po jego śmierci zatęskniła za krajem swego dzieciństwa.

Polska

Wróciła do Polski wraz z córką w 1986 roku. Najpierw kupiła mieszkanie w Kaliszu na ulicy Polnej 31. Była tu zameldowana razem z córką na pobyt stały, w okresie od 23 września 1986 roku do 30 grudnia 1993 roku. W styczniu 1994 roku pani Marianna wraz z córką przeniosła się do krewnych mieszkających w jej rodzinnej wsi Jajaki, w gminie Kraszewice. Wkrótce Regina przestała chodzić. W pielęgnowaniu chorej córki pomagała pani Mariannie rodzina. Trudno było się im z Reginą porozumieć, bo mówiła po francusku. 19 marca 1994 roku córka Marianny Miletich - Regina Chyra zmarła. Miała 59 lat. Pochowana została 21 marca na miejscowym cmentarzu parafialnym. Po śmierci córki kontakty pani Miletich z rodziną nie układały się najlepiej. Z życia w Ameryce zostało pani Mariannie zaufanie do instytucji państwowych i banków. Poprosiła więc, w rok po pogrzebie córki, "rząd" (tak nazywała urzędników w gminie) o mieszkanie. Prośbę spełniono. W 1996 roku pani Miletich zamieszkała na skraju wsi, w dwupokojowym mieszkaniu w Agronomówce, którą najpierw kazała otynkować i osobiście pilnowała robotników przy tej pracy. Koszt remontu wyniósł wówczas 300 milionów starych zł. W zamian gmina zwolniła ją z płacenia czynszu. Mieszkanie w Agronomówce okazało się jednak nieodpowiednie. Budynek stoi nieco na uboczu wsi, 81-letnia Marianna Miletich czuła się więc trochę izolowana. Nie podobało się jej również to, że mieszka na parterze, bo większość życia spędziła w mieszkaniach na piętrze. Zdarzało się też czasami, że w środku nocy wzywała policję, gdyż jakiś rozochocony po wiejskiej zabawie osiłek dobijał się do jej drzwi. Zamierzała opuścić Agronomówkę. Planowała zamieszkać w domu opieki w pobliskim Grabowie nad Prosną i przepisać swój majątek na ten dom. Została jednak, bo znalazła sobie nowe lokum w centrum wsi. Obiecała "rządowi", że cały budynek wyremontuje za własne pieniądze, jeśli wójt przeniesie na parter jak mówiła "komando" czyli policję i bibliotekę, a na piętro, po sąsiedzku z nią, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Żeby - jak mówiła - "od dołu ją pilnowali, a z boku pomagali". Spełniono i tę prośbę, zresztą jak wiele innych, które kierowała do "rządu". W 1996 roku pani Milettich zamieszkała na piętrze w trzypokojowym mieszkaniu. Wreszcie była zadowolona. Z wdzięczności, w obecności ówczesnego wójta - Stanisława Jeziornego, Marianna Miletich spisała testament. "Ja Marianna Miletich ustanawiam gminę Kraszewice w woj. kaliskim swoją jedyną spadkobierczynią i zobowiązuję tę spadkobierczynią do sprawienia pogrzebu i postawienia nagrobka oraz do przeznaczenia masy spadkowej na rozwój wsi Kraszewice. Ustanawiam Gminę Kraszewice w woj. kaliskim swoją jedyną spadkobierczynią. Zakazuję wstępu do mojego mieszkania po mojej śmierci komukolwiek z mojej rodziny". Jaką kwotę zapisała? - tego nie wiedział nikt. Urzędnicy byli zadowoleni, że w przyszłości wieś wzbogaci się o kilkanaście, a może kilkadziesiąt tysięcy złotych. 26 czerwca 1996 roku wójt oraz przewodniczący Rady Gminy udali się wraz z Marianną Miletich do notariusza w Ostrzeszowie. Staruszka była i mieszkała w Kraszewicach, a tak jak by jej nie było. Opowieść o niej składa się z samych "podobno", bo tak naprawdę, mało kto znał Mariannę Miletich. Mieszkańcy Kraszewic niewiele o niej wiedzą. Rodzina, u której mieszkała, nie chce rozmawiać na temat staruszki. Kobieta ucina kategorycznie - "O niej ani o jej pieniądzach nie rozmawiam". Grono osób, którym się zwierzała, było niewielkie. Należały do niego pracownice Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, który przez ścianę sąsiadował z mieszkaniem pani Marianny, były komendant policji, którego posterunek znajdował się na parterze, pod jej mieszkaniem i były wójt, który urzędował tuż obok posterunku. Przychodziła też na herbatę do biblioteki, książek nie wypożyczała. Za życia większość znała panią Miletich więc z plotek lub z widzenia. Rzadko jednak wychodziła z mieszkania. Do kościoła nie chodziła. Ale kiedy już wychodziła na krótki spacer lub do sklepu, wzbudzała swoim wyglądem sensację. Wszyscy oglądali się za elegancko ubraną staruszką w butach na wysokim obcasie, w jasnej peruce (podobno posiadała ich kilka) i różowym makijażu. Była bardzo pracowita, energiczna i oszczędna. "Mam tylko milion, jak z tego wyżyć?" - powtarzała. Kraszewiczanie sądzili, że chodzi jej o milion starych złotych, bo robiła skromne zakupy. Jadała wątrobiankę i banany, piła coca-colę. Na pomidory pozwalała sobie tylko pod koniec sezonu, gdy spadła ich cena. Sama zelowała schodzone buty, sama naprawiała drzwi, które zawadzały o dywan. Telewizor włączała tylko na "Wiadomości", żeby nie denerwować wójta, który płacił za jej prąd. Krzyczała, jak ktoś zostawił włączone światło przed klatką schodową. Zimą nie dogrzewała mieszkania. Przychodziła się ogrzać do sąsiadek z ośrodka pomocy społecznej. Do końca życia doskonale przeklinała w trzech językach: po polsku, francusku i angielsku. Dzień przed śmiercią skarżyła się pracownicom Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej na serce, zoperowane jeszcze w Ameryce. Odeszła tak jak żyła - cicho i skromnie - 10 stycznia 1997 roku, o godzinie 0.30, w wieku 82 lat. Akurat następnego dnia przyszedł do niej listonosz z przesyłką z banku. Długo pukał. Wezwany na pomoc urzędnik gminy przyniósł drabinę i wszedł do mieszkania pani Marianny przez okno. Staruszka bez ruchu leżała na łóżku. Była w ubraniu. Gmina Kraszewice pochowała Mariannę Miletich 13 stycznia, na swój koszt. Na pogrzeb o godzinie 12.00 w miejscowym kościele przyszła garstka osób, podobnie jak garstka osób towarzyszyła jej w ostatnich dniach życia. Marianna była zapobiegliwa i oszczędziła gminie zbędnych kosztów. Grzebiąc kilka lat wcześniej córkę, zostawiła w grobowcu jeszcze jedno miejsce - dla siebie. Prosta, tania trumna złożona została w gustownym grobowcu z lastrico i czarnego marmuru. Do trumny staruszka kazała sobie włożyć figurkę Matki Boskiej Fatimskiej, którą przywiozła z Ameryki. Jej córka nigdy się z tą figurką nie rozstawała.W mieszkaniu pani Marianny urzędnicy z gminy znaleźli kilka pierścionków i około sto worków ubrań i butów. Pierścionki okazały się bezwartościowymi błyskotkami. Leżą teraz w sejfie Obrony Cywilnej. Testament pani Marianny Miletich leżał w depozycie w Sądzie Rejonowym w Ostrzeszowie. Sąd bez pośpiechu szukał po świecie krewnych, którzy mogliby mieć jakieś prawa chociaż do części jej majątku. Dopiero w maju 1998 roku, w 16 miesięcy po pogrzebie "Amerykanki", Sąd Rejonowy w Ostrzeszowie orzekł, że spadek w całości przechodzi na gminę. Kilka tygodni później dyrektor banku Pekao S.A. w Kaliszu ujawnił przedstawicielom gminy wielkość tego majątku. Na koncie pani Miletich znajdowało się 876126,59 PLN oraz 727099,37 USD. Kraszewice dostały milion amerykańskich dolarów, czyli - 3 mln 400 tys. złotych. To więcej niż ówczesny roczny budżet gminy, który wynosił 3 mln 220 tys. złotych. Wszystko wolne od podatku, bo to darowizna. Krewni pani Marianny nie otrzymali niestety ani grosza.

Znaczenie postaci

Nic tak jeszcze dotąd nie zaważyło na promocji tej gminy. Informacja o niezwykłym geście staruszki obiegła błyskawicznie wszystkie wsie w okolicy. Ludzie ze zdumieniem usłyszeli w radiu i w telewizji o wielkim spadku. Nikt nie przypuszczał, że Marianna Miletich posiada taki majątek. W ciągu tygodnia przez miejscowość przetoczyło się około 40 reporterów z różnych gazet, dziennikarzy radiowych oraz ekip telewizyjnych, zjawiła się nawet ekipa telewizyjna z Korei i Seulu. Lokalni patrioci postanowili założyć Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Kraszewice Im. Marianny Miletich, które przejęłoby od gminy spadek i dysponowało nim. Paradoksalnie, gdyby pieniądze przejęła bezpośrednio gmina, mogłoby to jej utrudnić występowanie o środki na działalność samorządową z budżetu centralnego. Stowarzyszenie założyły 22 osoby, ale członkiem mógł zostać każdy mieszkaniec gminy, który wpłaci 10 zł rocznej składki. Stowarzyszenie miało przekazywać gminie dotacje na realizowanie najważniejszych inwestycji. W planie była rozbudowa szkoły podstawowej, budowa oczyszczalni ścieków i wysypiska śmieci, kupno autobusu szkolnego i wozu strażackiego, budowa domu kultury, na którym powieszona zostać miała tablica pamiątkowa dobrodziejki, naprawa dróg i mostów, budowa chodników. Wysokie miejsce na liście inwestycji stowarzyszenia zajmowała też renowacja zabytkowych organów w kościele parafialnym. Decyzje o tym, jak wydać spadek po krajance, stowarzyszenie podejmowało większością głosów. Pieniądze oczywiście wydano na rozwój. Najpierw, 15 lipca 1998 roku zakupiono za 270 tysięcy złotych w Sanoku autobus - Autosan H10-10, który do dziś dowozi dzieci do szkoły. Członkinie Koła Gospodyń w czasie wakacji wybrały się tym autokarem z pielgrzymką do Lichenia, a przy okazji pojazd został poświęcony. Pokaźną kwotą wsparło stowarzyszenie budowę miejscowego gimnazjum z nowoczesną pełnowymiarową halą sportową. Milion 624 tysiące złotych przeznaczono na budowę gimnazjum, ponad milion 200 tysięcy złotych na halę sportową. 200 tysięcy złotych zostało zarezerwowanych na opiekę nad grobem Marianny Miletich. Wynajęty człowiek za trzysta złotych rocznie miał dbać o grób dobrodziejki, zapalać jej świeczkę i uzupełniać kwiaty. W 2001 roku głównie z funduszy stowarzyszenia zakupiono w Hanowerze strażacki wóz bojowy marki "Mercedes", który oddano do użytku 3 maja podczas obchodów Dnia św. Floriana. Zakupiona została również kosiarka samojezdna (traktorek) na miejscowy stadion - LZS "Masovia". 82 tysiące złotych dołożono do budowy oczyszczalni ścieków, 190 tysięcy do hydroforni, a 93 tysiące kosztowało stowarzyszenie pokrycie dachów na kościele parafialnym i renowacja organów kościelnych. Mieszkańcy Kraszewic zmarłej Mariannie Miletich zawdzięczają także nowe drogi i wybrukowanie elegancką kostką wiejskich chodników - 216 tysięcy zł. Wśród pobudowanych dróg jest ulica Zacisze w Kraszewicach. Powstało tam 600 metrów nawierzchni bitumicznej. Kolejną przebudowaną drogą jest odcinek o długości 770 m nad rzeką Łużycą w Kraszewicach. 700 m drogi tłuczniowej pobudowano na odcinku Racławice-Mączniki. Jedną z ostatnich kontrowersyjnych decyzji stowarzyszenia było kupno za 90 tysięcy budynku po byłym Banku Spółdzielczym. Po kilku latach budynek sprzedano temu samemu bankowi już za 213 tysięcy. Dziś ze spadku pozostało kilkaset tysięcy złotych. Pieniądze wydawane są oszczędniej. Gmina nie musi już też opiekować się mogiłą Marianny Miletich. Obowiązek ten spadł na nauczycieli i uczniów gimnazjum, które wzniesiono za pieniądze pani Marianny. Stowarzyszenie wspiera teraz różne potrzeby poszczególnych przysiółków oraz mieszkańców pokrzywdzonych w wyniku zdarzeń losowych. W 2013 roku np. przekazano 107 tysięcy zł na organizację uroczystości związanej ze 100-leciem istnienia OSP w Kraszewicach.

Źródła

Archiwum rodzinne

Archiwum szkolne

GOPS w Kraszewicach

Księga zgonów parafii rzymsko-katolickiej w Kraszewicach

USC w Kraszewicach

USC w Kaliszu

WSO w Kaliszu

Dała wsi milion dolarów. "Super Express".

Fabjański, Marcin. Worek z dolarami. "Gazeta Wyborcza", 08/07/1998.

Fabjański, Marcin. Tak się robi w Ameryce. "Gazeta Wyborcza", 13/07/1998.

Grabowski, Krzysztof. O wsi, co spadek dostała. "Gazeta Poznańska", 10/07/1998.

Grabowski, Krzysztof. Autobus za dolary. "Gazeta Poznańska".

Kamińska, Zofia. Dobrodziejka z Kraszewic.

Majewski, Michał. W niebie się policzymy, milionerko. "Rzeczpospolita", 11/07/1998.

Milion dla wsi. "GW Poznań", 07/07/1998.

Puchała, Mariusz. Wóz bojowy dla strażaków. "Gazeta Poznańska", 07/05/2001.

Spadek dla Kraszewic. "Gazeta Wyborcza", 23/11/1998.

Śmiatacz, Łukasz. Nowe 2 km w Kraszewicach. "Czas Ostrzeszowski", 28/07/2004.

Truszkowski, Marek. Dolarowy deszcz.

Żal po milionie. "Super Express", 09/07/1998.

Już po milionie. Dostępny w World Wide Web: www.kalisz.naszemiasto.pl, 18/12. 2004.

Kareta, Mirosława. Wieś na milionie. Dostępny w World Wide Web: www.dziennikpolski24.pl, 17/07/ 1998.

Wasztyl, Bogdan. I po milionie. Dostępny w World Wide Web: www.dziennikpolski24.pl, 17/11/ 2000.

Wasztyl, Bogdan. Dobrodziejka. Dostępny w World Wide Web: www.dziennikpolski24.pl, 3/12/2005.

English abstract

Marianna Miletich was born on December 6, 1915 in Jajaki, a small village in the Kraszewice commune. As a child she pastured geese and cows. She attended school only in the winter. At the age of 16 she left for France in a search for better living. In France she met and married a Polish man called Chyra. When she was 20 she gave a birth to her only child, Regina. Marianna’s husband was an alcoholic, Marianna and her daughter were victims of his violence. Just after the war she divorced him and went to Australia to find a better job. She stayed there only half a year and came back to France where she got married again. Her second husband came from Jugoslavia, he was a tailor and taught Marianna this craft. Soon they moved to Canada and then to the United States. First, they settled in New York and afterwards in Chicago. Marianna Miletich worked as a needlewoman and also as a housekeeper. Additionally, she was a property dealer. Soon her husband died in a car crash. After his death she came back with her daughter to Poland. She lived modestly in a council flat. In appreciation for the charity of the local authorities she bequeathed to the Kraszewice commune one million dollars. She died on January 10, 1997.

Autorzy

Biogram przygotował zespół uczniowski.
Szkoła Podstawowa im. Mariana Falskiego w Kraszewicach
Gmina Kraszewice, powiat ostrzeszowski

Kalendarium:

  • 1915 ― Narodziny bohatera
  • 1915 ― Chrzest Marianny Mile...
  • 1931 ― Wyjazd na saksy
  • 1935 ― Narodziny córki Reginy
  • 1986 ― Powrót do Polski R...
  • 1994 ― Przeprowadzka do rodz...
  • 1994 ― Zgon córki Reginy
  • 1994 ― Pogrzeb córki Reginy
  • 1996 ― Przeprowadzka do Kras...
  • 1996 ― Złożenie testamentu u...
  • 1997 ― Śmierć bohatera
  • 1997 ― Pogrzeb Marianny Mile...
  • 1998 ― Nabycie spadku po Mar...

Cytaty:

  • „Mam tylko milion, jak ...”

Zobacz też:

  • > II wojna światowa...
  • > „Gazeta Poznańska”
  • > „Głos Wielkopolski”