Bolesław Niedzielski image

Bolesław Niedzielski

ur. 02 października 1920
zm. 06 maja 2015
 
 
Szkoła Podstawowa im. Juliusza Słowackiego w Golinie
Będąc żołnierzem

Dokument 2

Dokument 3

Dokumenty 1

Latem, w sadzie

Medale i odznaczenia B.Niedzielskiego

Na uroczystości z kolegami

Patent Weterana

Spis odznaczeń

W czasie świąt

W niezapomnianej Warszawie

Wojenne opowieści

W roli żołnierza

W warsztacie introligatorskim

Własnoręcznie napisany życiorys

Z dawnej młodości

Zdjęcie profilowe

Kilka słów o wojnie
O introligatorstwie 1
O introligatorstwie 2
Pieczenie chleba
Zdjęć: 17
Filmów: 4

Pochodzenie

Bolesław Niedzielski syn Franciszka, urodził się 2 października 1920 r. w Kleczewie (powiat koniński). Zmarł 6 maja 2015 r. w Golinie (powiat koniński).

Dzieciństwo, edukacja, młodość

Po ukończeniu siedmioklasowej szkoły podstawowej był przygotowywany przez ojca Franciszka do zawodu piekarza. W którym to zawodzie najpierw został czeladnikiem, a potem został mistrzem tego fachu. Bolesław Niedzielski należał do Związku Harcerstwa Polskiego, w którym był przybocznym. W szkole na tzw. „lekcjach roboczych”, nauczył się dodatkowo introligatorstwa, które obok zawodu piekarza towarzyszyło mu w życiu przez kilkadziesiąt lat. To spod jego rąk wyszły setki oprawionych dzienników ustaw, szkolnych arkuszy czy innych urzędowych dokumentów. We wczesnej młodości Bolesław Niedzielski śpiewał w męskim chórze kościelnym w sekcji tenorów. Grał też w orkiestrze OSP. Udzielał się również społecznie na innych polach.

Etapy działalności

W marcu 1945 r. został oddelegowany przez Komisję Poborową R.K.U. w Koninie do wzięcia udziału w II wojnie światowej. Właśnie to wydarzenie odcisnęło na nim największe piętno. Stąd podczas wywiadu najwięcej miejsca poświęcił na obszerną relację z tamtych zdarzeń.

„Byłem zmobilizowany w marcu 1945 r. na wojnę przez komisję poborową R.K.U. w Koninie. Przeczytałem w miesięczniku „Polsce wierni” nr 5, o szturmie na Berlin w 1945 roku. Całą wojnę mieszkałam w Kleczewie. Ojciec miał piekarnię, więc w niej pracowałem. Niemcy doszli do Stalingradu i tam Armia Radziecka wyszykowana bardzo dobrze, rozbiła całą Armię Niemiecką i szybciutko uciekała na wszystkich frontach do swojego państwa. Ważny sztab niemiecki wyjechał z Kleczewa 20 stycznia 1945 roku o godz.12. Trzy godziny później wyjechały 2 czołgi radzieckie. Poszliśmy do nich zapytać się, co wiedzą o wojnie. Była to sobota mówili, że jutro będą nasze wojska i ich. W niedzielę, w Koninie utworzono urząd R. K. U. i zaraz wysłano karty na komisję poborową, na dzień 14 lutego tego roku. Poinformowano nas, żeby nigdzie nie wyjeżdżać, bo wkrótce dostaniemy karty powołania na wojnę. Po otrzymaniu powołań zgromadziliśmy się na Dworcu Kolejowym w Koninie i pojechaliśmy w stronę Warszawy. To miasto po powstaniu było zgruzowane, dojechaliśmy do stacji - Warszawa Zachodnia. Stamtąd szliśmy pieszo po gruzach przez Aleje Jerozolimskie do Wisły i Most Pontonowy do Dworca Wileńskiego. Potem pojechaliśmy do Lublina. Z Lublina szliśmy 3 km do obozu koncentracyjnego „Majdanek”, tam był zborny punkt wojskowy. Po odbytej nocy - godzina 5 rano - zbiórka piekarzy. Wystąpiło nas sześciu, dokooptowano do nas około 20 chłopaków. Następnie wspólnie wyjechaliśmy do Łowicza przez Skierniewice, potem do koszar. Pobraliśmy mundury, bieliznę, broń, amunicję, dostałem pepeszę. W tym czasie wjechał samochód amerykański „Wili”, a w nim dwaj oficerowie. Wyszli z samochodu, doszli do nas i przedstawili się: <<Ja nazywam się Fidiszenko a pan generał nazywa się Skokowski. Jestem majorem radzieckim 5. Brygady Artylerii 152. Chałbice>>. Postanowiłem zorganizować piekarnię w Łowiczu. Usłyszeliśmy: <<Piekarze wystąp>>. Wystąpiło nas pięciu – ja, Zaniewski, Janiak, Etynkowski i Chałas. Major poprosił nas o pokazanie papierów piekarskich. Podniosłem rękę, bo zawsze wszystkie dokumenty nosiłem ze sobą. Później pojechaliśmy do czynnej piekarni, aby kupić kwasu na chleb oraz drożdże. Mistrz dał nam pół worka kwasu i 50 paczek drożdży. Dostaliśmy to wszystko za darmo. Po przywiezieniu: mąki, węgla, drzewa, wody wzięliśmy się do pracy. Major i generałowie prosili nas: <<Chłopcy nie patrzcie na godzinę tylko proszę was pracujcie noc i dzień jak najwięcej, bo wasi koledzy walczą dla was o zwycięstwo>>. Dość dużo napiekliśmy chleba, rano przyjechali, pojedli chleba. Dnia 25 kwietnia przyjechał major i powiedział do mnie: <<Zdaj piekarnię koledze, ubierz się szybko, weź broń oraz sporo naboi i siadaj na samochód koło żołnierza.” Zajechaliśmy do przedmieścia Berlina. Dowódca dał mu rozkaz zatrzymywać samochody, bo kule wtedy latały jak pszczoły. Mnie podwiózł parę ulic dalej. Poszliśmy z majorem do bloku po czerwony kawałek płótna na chorągiewkę. Major strzelił w zamek drzwi, otworzyły się. Niemcy płakali mówiąc: <<Polen Rusem Hitler choler wek roter kajne>>. Później pomogłem nosić amunicję. Ta czynność trwała od 20 kwietnia do 2 maja 1945 r. Wtedy to o godz. 7.30 ten oficer obwieścił nam koniec wojny i koniec pracy. Spisał moje personalia wojskowe i cywilne w Polsce. Wolny zawiózł nas do Rajchstagu. Stamtąd udaliśmy się do miasta Vetem 60 km, za Berlinem, bo tam był zborny punkt naszej 5. Brygady Artylerii 152. Chałbic, bo tak powiedziało nasze dowództwo przed zakończeniem wojny. I każdy pułk, czy dywizja, każdy miał umówione miasto. Udaliśmy się do miejscowości Zeelow i odebraliśmy piekarzowi niemieckiemu piekarnię i piekliśmy tam chleb do 29 czerwca 1945 roku. 30 czerwca przyjechaliśmy do Polski, do Torunia. Pracowałem w poniemieckiej piekarni wojskowej przy ulicy Chełmińskiej 21. Znalazł mnie tam ten sam oficer radziecki, co nosiłem mu w Berlinie amunicję na dach bloku do armaty 45 milimetrowej. Wartownik wprowadził mnie do pokoju, gdzie orędował sztab wojenny. Tam dałem moje pismo marszałkowi Żukowowi, przeczytał je głośno po rosyjsku, uścisnął mnie i odznaczył medalem za Zwycięstwo w wielkiej wojnie ojczyźnianej 1941-1945, a marszałek Koniew wręczył mi legitymację o nr. 0034155. Major Borowkow podpisał też i wręczył 30 dni urlopu. Pod wodzą wojska byliśmy do dnia 10 października i w tym dniu zostaliśmy zdemobilizowani.16 maja 1995 r. decyzją Prezydenta Rosji zgodnie z pismem nr 296 z dn. 22 marca 1995 r. otrzymałem medal za bohaterską walkę z niemieckim faszyzmem - 50 lat zwycięstwa w wielkiej wojnie ojczyźnianej 1941-1945”. 

W 2013 r. Bolesław Niedzielski w imieniu Ministra Obrony Narodowej został awansowany do stopnia porucznika.

W 1949 r. Bolesław Niedzielski ożenił się z Kazimierą z domu Łuczak, z którą miał cztery córki - Ewę, Jolantę, Marię, Dorotę. Na zasłużoną emeryturę przeszedł w 1980 r. Wtedy też został członkiem Związku Kombatantów w Golinie w powiecie konińskim.

Znaczenie postaci

Bolesław Niedzielski mimo sędziwego wieku cieszył się dobrym zdrowiem. W miarę możliwości oprawiał dokumenty. Nie szczędził też czasu tym, którzy chcieli wysłuchać opowieści o wojennych kolejach jego losu.

Autorzy

Biogram przygotował zespół uczniowski w składzie:
Olga Gradecka, Weronika Wojciechowska, Jakub Sędziak, Milena Dąbrowska, Maksymilian Gotowała
Nauczyciel prowadzący: Przemysław Ciesielski
Szkoła Podstawowa im. Juliusza Słowackiego w Golinie
Gmina Golina, powiat koniński

Kalendarium:

  • 1920 ― Narodziny bohatera
  • 1945 ― Początek udziału w wo...
  • 1949 ― Ślub bohatera
  • 1980 ― Przejście na emerytur...
  • 2015 ― Śmierć bohatera

Zobacz też: