Franciszek Kupczyk image

Franciszek Kupczyk

ur. 20 grudnia 1957
 
 
„Fotografia jest wpisana w moje życie”
Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dobrosołowie
Album "Kameduli w służbie Bogu i ludziom"

Artykuły na temat F. Kupczyka

Artykuły na temat F. Kupczyka

Brązowy Medal

Dyplom uczestnictwa w konkursie "Żyją wśród nas"

Dyplom za zdobycie II Nagrody

F. Kupczyk podczas warsztatów

Folder "Pieśni pól"

Folder Kleczewa

Franciszek Kupczyk

Franciszek Kupczyk

Franciszek Kupczyk

Franciszek Kupczyk

Franciszek Kupczyk na plenerze fotograficznym

Gratulacje od Fundacji "Podaj dalej"

Gratulacje od fundacji ,,Podaj dalej''

Kronika F. Kupczyka

Kronika F. Kupczyka

Kronika Franciszka Kupczyka

Malowanie stopą

Plener fotograficzny

Podziękowanie

Podziękowanie od Fundacji Mielnica dla F. Kupczyka

Podziękowanie za przygotowanie wystawy "Inny świat"

Spotkanie w Szkole Podstawowej w Dobrosołowie

Spotkanie z fotografikiem w Szkole Podstawowej w Dobrosołowie

Wywiad z F. Kupczykiem

Zdjęcia F. Kupczyka "Pieśni pól"

Zdjęcia do folderu Szkoły Muzycznej w Koninie

Zdjęcie z albumu "Kameduli w służbie Bogu i ludziom"

Zdjęcie z albumu "Kameduli w służbie Bogu i ludziom"

Złoty Medal

Wywiad z F. Kupczykiem
Wywiad z F. Kupczykiem
Albumy i foldery
Cytaty
Nagrody i wyróżnienia
Wystawy indywidualne
Wystawy zbiorowe
Zdjęć: 32
Filmów: 2
Dokumentów: 5

POCHODZENIE

Franciszek Kupczyk urodził się 20 grudnia 1957r. w Woli Łaszczowej – we wsi położonej w gminie Kazimierz Biskupi, powiecie konińskim, (obecnie województwo wielkopolskie). Jego znak zodiaku to strzelec. Jest najstarszy z rodzeństwa, ma brata i trzy siostry. Jego ojciec, Zygmunt Kupczyk, pracował w rolnictwie i prowadził punkt skupu, a matka, Jadwiga z domu Juzala, zajmowała się domem i dziećmi. W roku 1980 założył rodzinę i wyprowadził się do Konina. Ze związku Franciszka i Urszuli (z domu Drewniackiej) urodziło się troje dzieci: najstarszy syn Szymon (1980-2001) (zginął tragicznie w wypadku samochodowym) i dwie córki: Marta (1982) i Weronika (1985).

2003 roku wraz z żoną przeprowadzili się do Posady – nieopodal Konina.

DZIECIŃSTWO i EDUKACJA

Franciszek Kupczyk spędził dzieciństwo w swojej rodzinnej wsi, Woli Łaszczowej. Jako najstarszy z rodzeństwa pomagał rodzicom w gospodarstwie, w zajmowaniu się młodszymi dziećmi. Później, pomagał także ojcu przy skupie mleka w mleczarni. Miał też czas na zabawę, szczególnie popularna była wtedy gra w „palanta” czy w zawody z kołem od roweru.
Marzył o skończeniu liceum plastycznego w Kole. W dzieciństwie lubił rysować i malować. Talent i wrażliwość na piękno odziedziczył po mamie, która w wolnych chwilach pisała pamiętnik, ozdabiając go niezwykłymi rysunkami, akwarelami czy rycinami. Za namową rodziców wybrał naukę w szkole technicznej: w Technikum Mechaniczno – Elektrycznym w Koninie. Po zdaniu matury, w 1978 r. Franciszek Kupczyk rozpoczął pracę w FUGO (Fabryka Urządzeń Górnictwa Odkrywkowego) w Koninie.
Wiele lat później studiował dziennikarstwo i komunikację społeczną w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, gdzie w 2013 roku zdobył tytuł licencjata o specjalności kultura medialna.

ETAPY DZIAŁALNOŚCI

I. Pierwsze fotograficzne próby

Za pierwsze zarobione pieniądze, w 1978 roku, kupił aparat fotograficzny ZENIT 12XP i to od tego momentu, zupełnie nieprofesjonalnie, zaczął przygodę z fotografią. Jeszcze wtedy nie wiedział, że zostanie fotografem. Na początku była to jego pasja. Wykonał swoje pierwsze zdjęcia w życiu i w prowizorycznej ciemni je wywołał. Fascynujące, a nawet magiczne było to, że przenosząc klisze z powiększalnika do wywoływacza powstawał obraz. Zdarzało się oczywiście tak, że niektóre fotografie rozczarowywały samego autora: albo były niedoświetlone, albo prześwietlone. Czasami cała paczka papieru nadawała się tylko do kosza, gdy ktoś przypadkowo zapalił światło. Nie miał wtedy jeszcze żadnej wiedzy na temat fotografowania. Był samoukiem, więc wciąż uczył się na własnych błędach.

Z czasem jego wiedza i umiejętności fotograficzne zwiększały się i robił coraz ciekawsze, coraz lepsze pod względem jakościowym zdjęcia. Pomogło mu w tym także wstąpienie w 1982 roku w szeregi konińskiego Foto- Klubu, gdzie zgłębiał tajniki pracy w ciemni, uczył się podstaw czarno-białej fotografii i znaczenia światła. Wciąż jednak fotografowanie traktował jako pasjonujące zajęcie, a nie sposób na życie, chociaż już wtedy, w czasach pracy w FUGO, zdobył pierwszą w swoim życiu, bardzo ważną dla niego nagrodę fotograficzną w Międzynarodowym Biennale Filmu i Fotografii pt. „Żyją wśród nas”, poświęcone osobom niepełnosprawnym, za zdjęcia wykonane w Mielnicy na wieczorku tanecznym. Biennale i konkurs dotyczyły wyłącznie ludzi niepełnosprawnych, a celem było popularyzowanie problematyki niepełnosprawności wbrew wszelkim barierom. Pamięta piękne dziewczyny i przystojnych chłopaków na wózkach z różnymi niepełnosprawnościami. Nie chciał postrzegać ich przez pryzmat towarzyszącego im często cierpienia, ale starał się dostrzec w nich radość życia, uwiecznić emocje, uczucia. Tak wspomina swoją pierwszą i najważniejszą dla niego nagrodę: „Radość ogromna – bo to przecież mój pierwszy laur w mojej twórczości fotograficznej. Satysfakcja, że przez swoje fotografie mogłem wpłynąć na właściwe postawy wobec osób niepełnosprawnych, które naprawdę żyją wśród nas!”

Od tamtego momentu Franciszek Kupczyk we współpracy z Fundacją „Mielnica”, później Fundacją „Podaj dalej” fotografuje młodych niepełnosprawnych, towarzysząc im nie tylko podczas organizowanych imprez (jak: Ogólnopolska Olimpiada Osób Niepełnosprawnych, podczas której powstał fotoreportaż pt. „Mój świat”), ale także w czasie zabiegów rehabilitacyjnych i usprawniających. Te zdjęcia są nie tylko opowieścią o człowieku, jego cierpieniu, ale przede wszystkim o „człowieczeństwie zamkniętym w kruchym i bezradnym ciele”. Jego fotografie są formą otwarcia się na to, co w człowieku ludzkie. Najwyższym stopniem artyzmu życiowego jest – jego zdaniem - wychowanie człowieka, a wychowanie niepełnosprawnego człowieka tym bardziej. Warto więc o tym opowiadać i to pokazywać, stąd jego obecność w tym świecie.

Ponad 20 zdjęć z fotoreportażu „Mój świat” powiększonych do znacznych formatów Kupczyk ofiarował Fundacji Mielnica. Zajmują kilka ścian w jednej z filii warsztatów przy ul. Zagórowskiej w Koninie.

II. Czas fotoreporterski

Po 11 latach pracy w fabryce, w 1989 roku, w wyniku restrukturyzacji, Franciszek Kupczyk został zwolniony. Był to dla niego oczywisty dramat, ale też konkretny znak, szczególnie wtedy, gdy nazajutrz po otrzymaniu wypowiedzenia z pracy, natknął się na ogłoszenie w „Wielkopolskim Zagłębiu” o poszukiwaniu fotoreportera. Umówił się więc na spotkanie z redaktorem naczelnym tygodnika i po trzech dniach od rozmowy został zatrudniony jako fotoreporter. Od tego momentu zaczęła się profesjonalna już przygoda
z fotografią. Jego sytuacja życiowa zmieniła się diametralnie. Mógł całkowicie poświęcić się swojej pasji z pełną jednak świadomością, że skończył się czas zabawy, a zaczął czas odpowiedzialnej pracy. Niemal każde zdjęcie musiało być udane, bo wszystko, co szło do druku, było oglądane przez tysiące czytelników gazety. To była prawdziwa szkoła życia, nieustanne doskonalenie warsztatu fotograficznego, zakup profesjonalnego Nikona F3 z osprzętem i organizacja ciemni. Na łamach tygodnika prowadził własną rubrykę pt. „Tydzień w obiektywie”, gdzie trafiały zdjęcia, będące jego własną, fotograficzną opowieścią o minionym tygodniu, w którą wplatał swoje spostrzeżenia czy refleksje. W „Wielkopolskim Zagłębiu’ pracował kilka lat. W międzyczasie otrzymał propozycję pracy w „Przeglądzie Konińskim”, potem pracował dla nowo powstałej „Gazety Konińskiej”, aż w końcu trafił do „Gazety Kolskiej”. Niestety ani „Gazeta Konińska”, ani „Gazeta Kolska” nie utrzymały się zbyt długo na rynku, więc zaczął pracować na zlecenie dla takich gazet jak: „Głos Wielkopolski” czy „Gazeta Poznańska”. Fotografia była już wtedy całym jego światem, więc nie wyobrażał sobie, że mógłby zajmować się czymś innym. Fotografował dla lokalnych gazet albo do szuflady, aż trafił jako dyrektor ds. reklamy do „Radia Konin”. Była to połowa lat 90-tych – czas wielkich przemian i szybki rozwój nowoczesnych technologii. W radiu był odpowiedzialny nie tylko za stronę finansową, ale też za przygotowanie strategii marketingowej, czy spotów reklamowych. Dzięki tej pracy wiele się nauczył, nabrał też odwagi i pewności siebie, co pozwoliło mu w końcu pójść własną drogą i otworzyć w 1997 roku własną agencję fotograficzną.
Praca jako fotoreporter nauczyła go pokory wobec materii fotograficznej, umiejętności szybkiego reagowania w wyjątkowych sytuacjach, zachowania zimnej krwi w warunkach ekstremalnych, gdy wiadomo, że istnieje tylko jedna szansa na dobry kadr. „Tych umiejętności nie można wyczytać z książek, to przychodzi z czasem, z doświadczeniem i latami pracy spędzonymi w nieustającej akcji”.
W tym czasie został też doceniony w konkursach fotograficznych w kategorii fotografii prasowej: w 1996 r. zdobył III Nagrodę za zdjęcie „Na ćwiczeniach” w II Edycji Ogólnopolskiego Konkursu Fotograficznego pt. „Polscy strażacy”, a rok później - Brązowy Medal w IV Fotograficznych Mistrzostwach Polski za zdjęcia pt. „W akcji”, by w końcu
w 1999 r. sięgnąć po najwyższą nagrodę w tej kategorii - Złoty Medal za zestaw trzech zdjęć pt.”Mój świat” w VI Fotograficznych Mistrzostwach Polski.

III. W kręgu fotograficznych zainteresowań

Najbardziej fascynuje go człowiek, jako do końca nieodgadnięta tajemnica, człowiek żyjący w swoim środowisku. Interesuje go to, co robi, tworzy w swojej przestrzeni, w której czuje się dobrze. Zainteresowanie człowiekiem i umiejętność pokazania go w różnych, czasem bardzo trudnych życiowych sytuacjach zaowocowało licznymi wystawami czy nagrodami, jak choćby wystawa „Między światłem i węglem”, pokazująca nadludzki czasem trud górników, będąca jednocześnie doskonałym dokumentem pracy ludzkich rąk i zjawisk przyrody; czy zdobycie w 2000 roku II Nagrody za zdjęcie pt. „Na czas” w V Ogólnopolskim Konkursie Fotograficznym pt. „Nasza Straż Pożarna”. Rok później Nagrodę Główną Ogólnopolskiego Konkursu Fotograficznego „Wielkopolska 2000” w kategorii „Ludzie” przyniosła mu praca zatytułowana „Siostry Miłosierdzia”. Zdjęcia zostały wykonane podczas uroczystości w Świnicach Warckich, związanych z dziękczynieniem za kanonizację siostry Faustyny. W obchodach uczestniczyły siostry z zakonu, w którym żyła święta Faustyna. Jego praca była najlepsza wśród kilkuset nadesłanych na ten konkurs. „Ta praca ma niesamowity ładunek emocjonalny. Patrząc na siostry ma się wrażenie, że widzi się ich dusze, święte żyjące osoby”. To dziewiąta już, tak znaczna nagroda dla Franciszka Kupczyka, doceniająca jego umiejętności fotograficzne.
W 2012 roku zdobył II Nagrodę za zestaw zdjęć ze strajku konińskich pielęgniarek pt. „Głodówka” w konkursie „Wielkopolska Press Photo 2012”, a w 2014 - Wyróżnienie w tym samym konkursie za zdjęcie „Cud narodzin”, przedstawiające poród w warunkach domowych, gdzie w otoczeniu najbliższych: męża i starszego rodzeństwa, w atmosferze miłości i domowego ciepła przychodzi na świat maleńkie dziecko – nowy członek rodziny.
Oprócz zainteresowania człowiekiem, pasjonuje go natura, która jest odskocznią od wiru życia. Uchwycenie piękna w krajobrazie wymaga cierpliwości, samodyscypliny, wczesnego wstawania i wyruszenia z aparatem na „łów”, by wykonać o wschodzie słońca najpiękniejsze zdjęcia krajobrazu. Według Franciszka podczas zachodu słońca zdjęcia nie są już tak piękne, ponieważ słońce jest zmęczone całym dniem, który chyli się ku zmrokowi, natomiast o wschodzie ma się wrażenie, że ziemia drży, dzieją się niezwykle piękne, cudowne rzeczy. Można zaobserwować mgłę, przez którą przedzierają się pierwsze, rześkie promienie słońca. Mówi o sobie, że jest „leniuchem” i nie chce mu się wstawać o 3.00 nad ranem, ale jak to w życiu, trzeba wszystko przewartościować, położyć się wcześniej spać, by rano uchwycić to, co potem już jest nieuchwytne.
W tej kategorii Franciszek Kupczyk otrzymał w 1999 roku nagrodę za zdjęcie „W stronę światła” w Ogólnopolskim Konkursie Fotograficznym „Postać ludzka w pejzażu”. Nagrodzona praca ozdobiła stronę tytułową katalogu, wydanego z okazji zorganizowania konkursu w celu uczczenia patrona towarzystwa – pejzażysty E. Osterloffa. A zestaw fotografii pt. „Pieśni pól” doczekały się licznych wystaw: w Centrum Kultury i Sztuki w Koninie oraz w ramach Objazdowej Galerii Fotografii Wielkopolskiej m. in. w Poznaniu, Pile, Stęszewie, Gnieźnie, Wrześni, Wągrowcu, czy Kostrzynie.
W 2008 roku powstała wystawa poplenerowa I Międzynarodowego Pleneru Fotograficznego pt. „Konińskie – region oczami gości”, której komisarzem był Franciszek Kupczyk.„Zdjęcia tu prezentowane są przykładem tego, jak za pomocą różnych form i środków wyrazu można pokazać architekturę, pejzaż, życie ludzi. Zatrzymane w kadrze fragmenty rzeczywistości to tchnące oryginalnością plastyczne kompozycje, przybliżające miejsca, obok których na co dzień przechodzimy i zwyczajnie ich nie dostrzegamy. Wówczas uświadamiamy sobie rolę i znaczenie fotografii jako dokumentu, ilustrującego konkretny czas i miejsce. Zdjęcia są także świadectwem mówiącym o potrzebie takich działań. Są wreszcie jedną z najlepszych form promowania naszej małej ojczyzny poza jej granicami”.
W 2011 roku Franciszek Kupczyk otrzymał Wyróżnienie w Międzynarodowym Konkursie Fotograficznym „Foto – lndustria” za zdjęcia przedstawiające stary „Czarci młyn” w miejscowości Czerniawa Zdrój oraz most na rzece Warcie w Koninie o wschodzie słońca.

IV. Kameduli

Temat kamedułów inspirował go, fascynował niemal od zawsze. Już jako dziecko, wychowany niedaleko bieniszewskiego eremu, jeździł razem z rodzicami do klasztoru. Po niedzielnej mszy św., czy z okazji odpustu 8 września, można było zwiedzać kościół. Zawsze bał się wchodzić do kapitularza z wiszącymi na ścianach scenami ostatecznymi, czy do krypt, gdzie spoczywają zmarli bracia. Kiedy już fotografował, pragnął zmierzyć się z tym tematem, ale kamedułów nie da się tak po prostu sfotografować. Nie można wpaść, zrobić kilka fotek i na tym skończyć. Żeby uchwycić klimat, pokazać ich życie, trzeba z nimi być, wtopić się w ich samotność, w ich milczący świat. Zdarzyła się taka okazja, że w 2003 roku, w tysięczną rocznicę śmierci Pięciu Braci Męczenników, wydawnictwo Markus zaproponowało Franciszkowi Kupczykowi zrealizowanie materiału zdjęciowego do albumu pod tytułem „Kameduli w służbie Bogu i ludziom”. Mieszkał z nimi około półtora miesiąca. „Za furtą byłem ponad miesiąc, żyłem tak jak zakonnicy. Nawet mnie nazywali bratem Franciszkiem. Przez pierwszy tydzień nie robiłem zdjęć, notowałem, gdzie, co się dzieje, jakie jest światło po to tylko, by nie zrazić ich do obiektywu, bo przed aparatem fotograficznym człowiek kostnieje. Zanim zrobię komuś zdjęcie, muszę pozyskać jego zaufanie."
Powstało wtedy około 1000 zdjęć, z czego do albumu wybrano około 100. Tak zaczęła się trwająca do dziś przyjaźń z kamedułami, których Kupczyk często fotografuje podczas różnych uroczystości, bądź na prośbę braci, np. w czasie ślubów wieczystych ojca Grzegorza. Uwieńczeniem przyjaźni i fotoreporterskiej pasji są liczne wystawy (w Koninie, w Kaliszu, w Lądzie nad Wartą, w Rzeszowie, w Siedlcach, w Pokamedulskim Zespole Klasztornym w Wigrach, gdzie wystawa jest już stałą ekspozycją) pod wspólnym tytułem „Ora et labora”, ukazujące codzienne życie kamedułów z Bieniszewa, na które składa się modlitwa i praca. „To niezwykłe czarno-białe fotogramy, na których odkrywamy ludzi, którzy oddali się Bogu bez reszty, zostawiając świat z jego błahostkami i pozorami szczęścia za bramą. To ludzie zatopieni w modlitwie i medytacji, ale również ludzie z krwi i kości, którzy potrafią podebrać pszczołom miód, ściąć w lesie choinkę, przyheblować deskę, połączyć drucikiem paciorki różańca, a nawet pogłaskać kota.”
I te zdjęcia doczekały się nagrody, w 2013 roku Franciszek Kupczyk otrzymał laur Klasycznego Jaszczura za zestawy fotografii zatytułowanych "Tonsura" i "Po wizę do nieba" na 5. Festiwalu Niezależnej Twórczości Filmowej i Fotograficznej Osób Dojrzałych „Wyścig Jaszczurów” w Poznaniu.

ZNACZENIE POSTACI

Franciszek Kupczyk jest fotografem niezależnym, zrzeszonym w Kolskim Klubie Fotograficznym „FAKT”, fotografikiem o bogatym doświadczeniu i znaczących osiągnięciach, zdobywcą prestiżowych nagród i wyróżnień. Aktywnie uczestniczy w plenerach i warsztatach fotograficznych. Jest autorem wielu wystaw indywidualnych i zbiorowych. Swoje zdjęcia publikuje w albumach, kalendarzach, folderach.
Zajmuje się głównie fotografią dokumentalną i reportażową, artystyczną i reklamową. W kręgu jego fotograficznych zainteresowań jest człowiek, na temat którego wciąż doskonali swoją wiedzę, bardzo chętnie uwiecznia też na zdjęciach pejzaże. Uważa, że fotografia wpisana jest w jego życie, to ona nauczyła go pokory. Nie szuka wymyślonych tematów, skupia się na tym, co przynosi życie, starając się zarejestrować rzeczywistość taką, jaką ją widzi. Pierwszym krytykiem jego zdjęć, a zarazem głosem doradczym jest żona Urszula, która ocenia jego prace w sposób mniej emocjonalny niż sam autor. Czasem podpowiada mężowi, na co powinien zwrócić uwagę, co ją urzeka i co może poruszyć także innych. Według niej Franciszek jest człowiekiem wrażliwym na ludzką krzywdę, stąd jego zaangażowanie w fotografowanie także osób niepełnosprawnych. Zdjęcia te uważa za "rodzaj pomostu do budowania wspólnego świata osób zdrowych i niepełnosprawnych, rodzaj ukłonu w stronę rodziców, zajmujących się przez długie lata rehabilitacją swoich pociech, sposób na łamanie barier, oporów i negatywnych stereotypów”.
Jednym z najważniejszych tematów, których się podjął i z niezwykłym poświęceniem zrealizował, jest jego wzruszająca opowieść o kamedułach z Bieniszewa pt. „Ora et labora”, która zyskała wielką popularność i uznanie krytyków. Zdjęcia te są ważnym dokumentem, a on sam dzięki nim stał się bardziej uważnym fotografem. „Obok życia kamedułów fotografie odkrywają także życie i tajemnice ich autora. Nie ukrywają, może nawet celowo eksponując fakt, że artysta bardzo głęboko przeżył stan mistycznego wtajemniczenia, wchodząc w kamedulski, zamknięty dla zwykłych śmiertelników, świat.”
Za całokształt swojej twórczości fotograficznej zdobył w 1999 roku Nagrodę Prezydenta Miasta Konina.
Franciszek Kupczyk jest człowiekiem spełnionym, ale wciąż poszukującym, otwartym na nowe rozwiązania i jednocześnie wiernym sobie. Nigdy się nie zniechęca, nie szuka taniego poklasku, uparcie dąży do celu od ponad 30 lat realizując swoją fotograficzną pasję.

ŹRÓDŁA

1. Wywiad z Franciszkiem Kupczykiem
2. Rozmowa z Urszulą Kupczyk - żoną Franciszka Kupczyka
3. Kronika Franciszka Kupczyka
4. Strona internetowa F. Kupczyka
5. Szymoniak Krzysztof, Kupczyk Franciszek: „Fotografia otwarła mi świat”, wyd. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury z serii „Fotografowie Wielkopolski”, Poznań 2012




Autorzy

Biogram przygotował zespół uczniowski w składzie:
Izabela Bartczak, Klaudia Głowacka, Oliwia Kulczak, Alicja Matuszak, Jagoda Urbańska
Nauczyciel prowadzący: Justyna Filmut
Zespół Szkolno-Przedszkolny w Dobrosołowie
Gmina Kazimierz Biskupi, powiat koniński

Kalendarium:

  • 1957 ― Narodziny bohatera
  • 1973 ― Technikum Mechaniczno...
  • 1978 ― Zakup pierwszego apar...
  • 1978 ― Praca w FUGO
  • 1980 ― Urodziny syna Szymona
  • 1980 ― Ślub Franciszka Kupcz...
  • 1982 ― Urodziny córki Marty
  • 1982 ― Foto-Klub w Koninie
  • 1985 ― Urodziny córki Weroni...
  • 1985 ― Nagroda fotograficzna
  • 1989 ― Fotoreporter
  • 1996 ― III Nagroda
  • 1997 ― Agencja fotograficzna
  • 1997 ― Brązowy Medal
  • 1999 ― Złoty Medal
  • 1999 ― Nagroda Prezydenta Mi...
  • 2000 ― II Nagroda
  • 2001 ― Tragiczna śmierć syna...
  • 2001 ― Nagroda Główna
  • 2010 ― Wyższa Szkoła Kultury...
  • 2011 ― Wyróżnienie
  • 2012 ― II Nagroda
  • 2013 ― Klasyczny Jaszczur
  • 2014 ― Wyróżnienie

Cytaty:

  • „Fotografia jest wpisan...”
  • „Radość ogromna – bo to...”
  • „Ta praca ma niesamowit...”
  • „Nie wystarczy opanować...”
  • „Franek jest wytrwały w...”

Źródła:

  • Strona internetowa Fra...

Zobacz też: