Bartłomiej Dolata image

Bartłomiej Dolata

ur. 16 lutego 1966
 
 
 
Szkoła Podstawowa im. Józefa Kulli w Mąkoszycach
Album z bicia rekordu świata w potrójnym triathlonie

Bartłomiej Dolata

Maraton Polski w Warszawie

Spartakiada pracowników Poczty Polskiej

Spartakiada pracowników Poczty Polskiej

Supermaraton

Triathlon w Kaliszu

Wycinki prasowe z różnych gazet

Zdjęć: 8

Pochodzenie

Bartłomiej Dolata urodził się 16 lutego 1966 roku. Pochodzi z rolniczej rodziny. Jego ojciec miał na imię Teodor, a matka Waleria. Ma trzech braci: Jakuba, Michała (zmarł w 2013 roku) oraz Mateusza.

Bartłomiej Dolata ma żonę Bernadettę oraz troje dzieci: Katarzynę, Błażeja i Bartosza. Od 28 lat jest listonoszem, chociaż obecnie ze względu na stan zdrowia przebywa na zwolnieniu lekarskim. Od wielu lat działa w Ochotniczej Straży Pożarnej w Kobylej Górze. Jest także honorowym dawcą krwi. Wspólnie z żoną prowadzą gospodarstwo rolne i agroturystyczne.

Dzieciństwo

Bartłomiej Dolata całe swoje życie spędził w Kobylej Górze (byłe województwo kaliskie, obecnie wielkopolskie), w której mieszka do dziś. Od wczesnych lat interesował się sportem, w szczególności lubił biegi. Mieszkał w atrakcyjnej turystycznie miejscowości, co umożliwiało mu regularne treningi. Nie stronił także od pomocy w gospodarstwie rolnym rodziców. W dzieciństwie był ministrantem i był wtedy często chwalony przez proboszcza, ponieważ najsilniej dzwonił kościelnymi dzwonami.

Edukacja (lub "młodość")

Bartłomiej Dolata uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Kobylej Górze. Uczył się także w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Ostrzeszowie. W wieku 15-16 lat zachorował na serce - miał problemy ze snem. Kiedy przeszedł kompleksowe badania lekarskie okazało się, że ma arytmię, ale zupełnie nie przeszkadzało mu to w codziennym życiu, gdyż jego serce jest wyjatkowo wydolne. Ówczesny lekarz, Janusz Paleski, stwierdził że jest to "serce sportowca". Pan Bartek postanowił to wykorzystać i zaczął intensywnie trenować. Postępował w ten sposób zgodnie z zaleceniem lekarza, aby biegać przed snem. Pan Bartek spróbował i stwierdził, iż rzeczywiście pomaga mu to w zaśnięciu. Każdego dnia zwiększał dawkę biegu i czynił tak aż doszedł do dystansu kilkunastu kilometrów. Bieganie wciągnęło go na dobre i zaczął aktywnie uczestniczyć w różnego rodzaju lokalnych zawodach, odnosząc liczne sukcesy. Pierwszym jego trenerem został Jerzy Makles, który przez wiele lat był organizatorem Crossów Ostrzeszowskich.

Etapy działalności

Etapy działalności Bartłomieja Dolaty można podzielić na etap sportowy ze szczególnym uwzględniem próby bicia rekordu świata oraz etap zawodowy.

Kiedy Bartłomiej Dolata ukończył szkołę i wrócił do Kobylej Góry, nadal nie zaniedbywał biegania, które stało się jego życiową pasją. Próbował sił wszędzie, gdzie organizowano zawody. Brał udział w biegach ulicznych, wystartował również w Maratonie Pokoju. Spróbował swoich sił nawet w Biegu Gwarków nie wiedząc, że jest to bieg narciarski, a on nie miał nigdy dotąd nart na nogach.

Zmienił w tym czasie również pracę i został listonoszem. Bardzo się z tego ucieszył, gdyż mógł do woli jeździć rowerem i poruszać się w terenie, co poważnie zadecydowało o jego dalszych losach.

Pewnego dnia zainteresowała go notatka prasowa dotycząca triathlonu. Wówczas nazwa zupełnie nic mu nie mówiła, zaintrygowało go jednak, że uczestnicy jeżdżą na rowerze i biegają. Zmartwił się, że jest jeszcze w tej konkurencji pływanie, gdyż akurat pływanie nie jest najmocniejszą stroną pana Bartka.

W 1984 roku postanowił spróbować sił w poznańskim triathlonie, różniącym się od klasycznego nieco mniejszymi dystansami poszczególnych konkurencji. Stanął na starcie, dysponując rowerem turystycznym "Wagant" oraz ogromną ambicją. Zapytany o kartę pływacką skłamał, że została w domu. Mimo tego dano mu kapok i tak zaczęła się wielka kariera młodego sportowca z Kobylej Góry. Etap pływania zakończył wówczas z najgorszym czasem, ale nadrobił biegiem (zajął wtedy trzecie miejsce) i jazdą na rowerze, co pozwoliło mu wyprzedzić kilku konkurentów.

Po roku postanowił spróbować jeszcze raz swych możliwości. Nadal płynął w kapoku i po raz kolejny poniósł w wodzie największe straty czasu. Postanowił więc popracować nad umiejętnościami pływackimi i w roku 1986 stanął w Kaliszu do prawdziwego triathlonu. Wciąż nie mógł jazdą na rowerze i bieganiem nadrobić pływackich strat. Jednak nie poddał się i z wielkim uporem dalej trenował.

Pierwszy liczący się sukces odniósł w 1987 roku podczas Mistrzostw Polski w triathlonie. Po pływaniu był przedostatni, w wyścigu kolarskim uzyskał trzeci czas, zaś w biegu był czwarty. Ostatecznie triathlon ukończył na dobrej, szóstej lokacie.

Po tym występie Bartłomiej uwierzył we własne możliwości i postanowił spróbować czegoś zupełnie ekstremalnego. Chciał wykorzystać swoje umiejętności startując w konkurencjach wymagających żelaznej niemal kondycji. Pokonywanie długich dystansów rowerowych czy bieganie nie sprawiało mu większych kłopotów. Startując w biegach maratońskich stwierdził, że jest to dla niego zdecydowanie za krótki dystans. Nie dysponował imponującą szybkością, ale wytrzymałością.

Jesienią 1987 roku został powołany do służby wojskowej, do jednej z jednostek desantowych (tzw. "czerwone berety"). Poprosił swoich przełożonych o zgodę na treningi i dzięki ich życzliwości mógł przygotować się do tzw. supertriathlonu (11,4 km pływania, 540 km jazdy na rowerze oraz 126,6 km biegu).

Warto dodać, że pan Dolata wiele zawdzięcza również swojej żonie Bernadecie (wówczas jeszcze narzeczonej), do której jeździł rowerem. A były to odległości imponujące: z Kobylej Góry - 230 km, z Wrocławia - 270 km, a z jednostki wojskowej - 150 km.

Latem 1988 roku Bartek Dolata zdecydował się na morderczą próbę bicia rekordu świata w supertriathlonie, który należał do Amerykanina Kena Wisenmana i wynosił 39 godzin i 38 minut. Pan Dolata postanowił zmierzyć się z takim sportowym wyzwaniem.

Próba odbywała się w Kobylej Górze od 1 do 3 lipca 1988 roku. Punktualnie o godzinie 17:00 Bartek wszedł do wody w okolicznym zbiorniku wodnym "Blewązka". Po 5 godzinach i 14 minutach zakończył pływanie. Po 40 minutach przerwy (zjadł posiłek, udzielił wywiadu dla radia, poddał się masażowi) o 23:00 wsiadł na rower, by po 17 godzinach i 55 minutach (z przerwami, które trwały nieco ponad dwie godziny) przejechać dystans 540 kilometrów. Po zejściu z roweru odpoczywał godzinę i o 5:55 rankiem ruszył do biegu. Trwał on (łącznie z 47 minutami przerw) 13 godzin i 28 minut. Po podliczeniu wszystkich konkurencji okazało się, że łączny czas uzyskany przez Dolatę wynosi 38 godzin, 23 minuty i 55 sekund, czyli jest lepszy od wyniku Amerykanina o ponad godzinę. Próba okazała się jak najbardziej udana i Bartek Dolata został nowym rekordzistą świata. Choć fizycznie czuł się bardzo dobrze, wyczyn ten kosztował go 5 kg wagi. Po 11 dniach urlopu został przeniesiony do wrocławskiego WKS Śląsk, gdzie mógł ćwiczyć razem z lekkoatletami. Został mu zafundowany włoski rower "Colnago", co zdecydowanie poprawiło jego możliwości trenowania.

Potrójny triathlon to nie jedyny rekord świata Bartka Dolaty, gdyż postanowił on sięgać po coraz więcej. 23 kwietnia 1989 roku ustanowił rekord świata w dobowej jeździe rowerem, pokonując odległość 737,9 km. 20 sierpnia 1989 roku uzyskał w 12-godzinnej jeździe wynik nieco lepszy od rekoru świata (396,8 km), co dało mu przeciętną nieco ponad 33 km/godz.

Bartek Dolata poważnie myślał także o pobiciu rekordu świata w 5-krotnym triatlonie. Plany te jednak zostały pokrzyżowane przez kontuzję kostki, dlatego przesunięto próbę bicia rekordu na drugą połowę sierpnia. Wówczas nie było jednak sprzyjającej pogody (niezbyt wysoka temperatura oraz opady deszczu) i po etapie pływackim oraz przejechaniu ponad 400 kilometrów, Bartek zmuszony był przerwać tę morderczą próbę.

W lipcu 1990 roku pobił kolejny rekord świata w 48-godzinnej nieprzerwanej jeździe na rowerze. Okazuje się, że w tego typu konkurencjach Dolata nie ma sobie równych. Krążył nawet o tym wyjątkowym sportowcu wierszyk-rymowanka:

"Gdy potrójny triathlon odmierzył Dolata,

wytrwał i zwyciężył, pobił rekord świata!

To wyczyn wart sławy i olimpiad złota...

A jeśli na poczwórny przyjdzie mu ochota?"

Etap drugi

W świetle imponujących osiągnięć sportowych Bartłomiej Dolata prowadził zwyczajne życie. Pracował, założył rodzinę, udzielał się społecznie. Od 28 lat jest pracownikiem Poczty Polskiej. W czasie bicia rekordów świata zawsze mógł liczyć na przychylność pracodawcy i bez kłopotu otrzymywał urlop. Był najlepszą reklamą Poczty Polskiej. Wielokrotnie zresztą brał udział w różnych zawodach sportowych, organizowanych dla pracowników poczty. Od 30 lat aktywnie działa w Ochotniczej Straży Pożarnej w Kobylej Górze. Chyba nie sposób zliczyć wygranych dzięki Bartkowi zawodów strażackich na różnych szczeblach. Jest posiadaczem wielu ważnych odznaczeń strażackich. Bartłomiej Dolata to także honorowy dawca krwi (został odznaczony za oddanie 50 litrów krwi). W czasie służby wojskowej wzorowo wywiązywał się z powierzonych obowiązków i dlatego otrzymał odznaczenie "Wzorowy żołnierz". Bartłomiej Dolata to także oddany mąż i ojciec trojga dzieci. Chętnie udziela się społecznie, włączając się w różne lokalne przedsięwzięcia, np. pilotował parafialne pielgrzymki biegowe na Jasną Górę.

Znaczenie postaci

Znaczenie postaci Bartłomieja Dolaty dla gminy Kobyla Góra jest wyraźnie widoczne. Sam stwierdził, że podejmowane próby były dla niego przyjemnością oraz sprawdzeniem możliwości psychicznych i fizycznych. W każdej rozmowie Bartek podkreśla, że były to dla niego także niezwykłe próby kształtowania charakteru. Po udanym potrójnym triathlonie, po wskoczeniu na podium powiedział: "Wydaje mi się, że pokonałem triathlon na skrzydłach, wszystko to stało się tak szybko, przyniosło wielką radość, nadzieję. Chcę powiedzieć, że dokonałem tego dla uczczenia 45 rocznicy powstania ludowego Wojska Polskiego...". Zawsze zwraca uwagę u Dolaty jego przywiązanie do regionu, jego patriotyzm. Swoimi sportowymi czynami udowodnił wszystkim niedowiarkom, że nawet w skromnych warunkach, bez sponsoringu i reklamy można wspiąć się na wyżyny sportowych osiągnięć. Bartłomiej Dolata to człowiek uparty, ale tylko w pozytywnym znaczeniu - zawsze wprowadzał w życie to, co postanowił. Nie było siły, która mogłaby powstrzymać go przed walką o sukcesy. Wszystkie osiągnięcia sportowe Dolaty bez wątpienia przyczyniły się do wzrostu popularności Kobylej Góry, która w tamtym czasie zaczynała raczkować w turystyce. Dzięki takim gigantycznym wyczynom gmina stała się rozpoznawalna, a niektórzy kojarzyli ją wyłącznie z Bartkiem. Współcześnie nasz bohater zapraszany jest do szkół na spotkania z młodzieżą. Zawsze podkreśla swój stosunek do wiary oraz przywiązanie do Małej Ojczyzny. Wczesną wiosną 2014 roku ukazała się książka o sportowych asach z Wielkopolski, w której zamieszczona została informacja o naszym bohaterze. Obecnie Bartłomiej Dolata choruje, przeszedł operację tętniaka aorty brzusznej, co zmusiło go do prowadzenia bardzo oszczędnego trybu życia, do którego nie jest absolutnie przyzwyczajony. Nigdy jednak nie odmawia pomocy i dobrej rady osobom potrzebującym. Te ważne cechy kształtujące charakter młodego człowieka przekazał także swoim dzieciom oraz młodzieży, z którą przyszło mu się spotykać.

Autorzy

Biogram przygotował zespół uczniowski.
Szkoła Podstawowa im. Józefa Kulli w Mąkoszycach
Gmina Kobyla Góra, powiat ostrzeszowski

Kalendarium:

  • 1966 ― Narodziny bohatera
  • 1988 ― Potrójny triathlon
  • 1989 ― Dobowa jazda na rowerze

Zobacz też:

  • > Bicie rekordu świ...